Szanujmy zieleń!

img_20161125_072617
fot. Urząd Dzielnicy Wola

Z satysfakcją obserwujemy doniesienia o nowych nasadzenia drzew w Warszawie. Drzewa zaczęły się pojawiać nie tylko na obrzeżach, ale także wzdłuż centralnych ulic. Powołano nową jednostkę miejską, która ma przejąć zarządzanie zielenią od jednostek, dla których dotychczas nie stanowiła ona sedna działalności. Wydaje się, że ratusz zaczął docenić rolę zieleni miejskiej. I super.
Niestety, wiele jeszcze przed nami. W zeszły piątek wolski ratusz pochwalił się zdjęciem. Przygotowania tymczasowej organizacji ruchu w związku z budową metra idą pełną parą. Celem wyznaczania dodatkowego pasa ruchu wzdłuż ulicy Elekcyjnej, robotnicy zerwali ok. 20 centymetrową wartwę darni z pasa zieleni odgradzającego jezdnie. Przy okazji uszkodzili korzenie szpaleru drzew posadzonych w tym miejscu całkiem niedawno. Drzewa „oddychają” korzeniami ulokowanymi pod samym podłożem. To zostały właśnie podduszone. Znów rozwój infrastruktury odbywa się kosztem zieleni miejskiej. Przecież te drzewa można było uprzednio przesadzić w inne miejsce i po zakończeniu prac je tu przywrócić. Nikt o tym nie pomyślał. Pomysł by zrywaną darń ułożyć na którymś z pobliskich torowisk też okazał się zbyt abstrakcyjny. Co tam zieleń. Infrastruktura ważna.
Już to przerabialiśmy w przypadku ulic Świętokrzyskiej i Targowej. Przy okazji budowy metra wycięto wiele drzew. W ich miejsce pojawiły się donice z wkładką imitującą zieleń. Aby temu zaradzić złożyłem do budżetu partycypacyjnego projekty „Zielona Świętokrzyska” i „Zielona Targowa”. Wielu mieszkańców poparło te inicjatywy. Wiosną przyszłego roku na Świętokrzyskiej zostanie posadzonych przeszło dwieście platanów. W gruncie, nie w donicach. Jesienią zazieleni się Targowa. Będzie zielona rewolucja, ale czy zmieni się mentalność urzędników ratusza? Nie tych szczerze zaangażowanych w realizację projektów, ale tych którzy wcześniej pozwolili na wybetonowanie Świętokrzyskiej i Targowej, a teraz z pobłażaniem przyjmują sygnały o dewastowanej zieleni wzdłuż Elekcyjnej.
Dopóki ten sposób myślenia się nie zmieni, nadal będzie ubywać więcej drzew niż jest sadzonych. Nowe sadzonki bez należytej opieki będą usychać, chorować, albo zostaną zdewastowane. Bo budowa, remont nawierzchni, rury trzeba wymienić. „Co z tego znikną drzewa, posadzimy kolejne”. Zawsze będzie dobra okazja do kilku miłych fotek, obowiązkowo w lakierach i krawatach.
To niestety błędne koło. Nowe sadzonki cieszą, ale zanim w pełni zastąpią utracone bezmyślnie dorosłe drzewa miną dziesiątki lat. Od nowych nasadzeń jeszcze ważniejsza jest troska o te drzewa, które już mamy, które zaadoptowały się do warunków miejskich, które dają tlen i chłoną zanieczyszczenia.
W ten sam piątek kiedy pojawiła się bulwersująca fotografia, poziom smogu w Warszawie wzrósł do dawno nie notowanego poziomu. Ktoś żartobliwie skomentował, że „mgła” miała niepokojący posmak węgla. Takich dni w każdym kolejnym roku jest coraz więcej. Wkrótce przyjdzie nam włączyć do codziennej garderoby maski przeciwpyłowe.
A przecież można inaczej. Zwyczajnie, zgodnie z wyświechtanym nieco sloganem „szanujmy zieleń”. Nasze miasto będzie dużo bardziej przyjazne. Bez drzew się podusimy.

Grzegorz Walkiewicz, Stowarzyszenie Warszawa Obywatelska