Gazeta Wyborcza pisze o naszej inicjatywie żywopłotowej*

*Przedruk artykułu opublikowanego w Gazecie Wyborczej w dniu 27.04.2016 r.:

„Parking w Warszawie to luksus. Żywopłoty rozwiążą problem „dzikiego” parkowania?

Dariusz Bartoszewicz, 27.04.2016 13:00

Parkingi w Warszawie to rzadkość. Żeby kierowcy nie rozjeżdżali trawników stawia się płotki i słupki

Parking w Warszawie to luksus, dlatego kierowcy rozjeżdżają trawniki. Stolica jest zasłupkowana, zawalona donicami, ujęta w ryzy barierek, które chronią chodniki i trawniki przed autami parkującymi gdzie tylko się da. A może słupki wymieniać stopniowo na żywopłoty?
Każda inwestycja w mieście kończy się tak samo: montażem słupków i rozstawianiem donic z betonu a la koryto na kwiaty. Żeby nie wjeżdżały samochody. Stąd akcja i profil na Facebooku „Żywopłoty zamiast słupków”. Stoi za nią były śródmiejski radny Grzegorz Walkiewicz ze Stowarzyszenia „Warszawa Obywatelska”.

Parkuj w Warszawie po ludzku

Pomarzmy sobie: zamiast dziesiątków tysięcy pachołków, płotków, donic w mieście sadzą drzewa i żywopłoty w gruncie. – Mieszkańcy dopytują, kto zarabia na tych słupkach, które tak szybko się niszczą. Z powodu słabej jakości są często wymieniane – wytyka Grzegorz Walkiewicz.

Przekonał już mieszkańców i ratusz do projektu „Zielona Świętokrzyska” (miasto posadzi więcej drzew i krzewów, bo słynne donice słabo się sprawdziły). Powstanie też skwer sportów miejskich na wprost gmachu PAST-y przy Zielnej, który ma łączyć pokolenia przy stolikach np. do gry w szachy, stołach do ping–ponga, na huśtawkach. Oba projekty będą realizowane w tym roku z budżetu obywatelskiego.

Teraz Grzegorz Walkiewicz zagrzewa do usunięcia słupków z Grójeckiej i Marszałkowskiej, by zazielenić chodniki. Uważa, że jeśli uda się to na dużych ulicach, to na lokalnych będzie już łatwiej.

Żywopłoty na straży parkowania w Warszawie

Aktywistów miejskich sprowadziły na ziemię Katarzyna Podgórska i Agnieszka Staniewicz z Zarządu Oczyszczania Miasta, które znają Marszałkowską i Grójecką jak własną kieszeń. Twierdzą, że zmiana nie wszędzie jest możliwa. Na początek udało się wytypować trzy miejsca na Ochocie, gdzie słupki można by zastąpić żywopłotami: przed urzędem dzielnicowym, Och-Teatrem i Zieleniakiem przy Hali Banacha. Mieszkańcy zdecydują, gdzie najpierw będą sadzone krzaki z budżetu obywatelskiego.

Na Marszałkowskiej do zazielenienia jest rozpatrywany m.in. odcinek między Świętokrzyską a Królewską (równoległy do Zielnej). – Marzyło mi się, by słupki zastąpić żywopłotem po stronie Domów Towarowych „Centrum” między Złotą a Widok, gdzie rosną „ukrzyżowane drzewa” [z koronami uformowanymi w kwadraty]. Ale tam jest w planach droga rowerowa i zieleń musi poczekać – mówi Grzegorz Walkiewicz.

Zarząd Dróg Miejskich przekonuje się stopniowo do zielonego myślenia o ulicach. Jednak szef drogowców Łukasz Puchalski uważa, że rośliny padną w miejscach, gdzie panuje duży ruch, a zimą są posypywane solą. Szansą dla żywopłotów byłoby zwężenie Marszałkowskiej i przeznaczenie jednego pasa na miejsca parkingowe, ale to jest dopiero w planach.

Dyrektor Puchalski zdradza „Stołecznej”, że ZDM szykuje żywopłoty jako tajną broń przy odbijaniu ul. Krzywickiego przy Filtrach na Ochocie. Tam samochody parkują na chodnikach pomiędzy drzewami. Proceder ma przerwać sprytnie posadzona zieleń.

Warszawa stawia na zieleń

Czyli miasto wprowadza idee, o których z takim zapałem mówią aktywiści miejscy. ZOM też ma się czym pochwalić. W 2015 r. posadził 34 tys. krzewów, cztery razy więcej niż w poprzednim sezonie. – Najwięcej róż, bo ponad 10 tys., które w pasie zieleni przyulicznej stanowią przeszkodę dla parkujących nielegalnie samochodów, a także tawuły (8,6 tys.), irgi (3 tys.) oraz derenie (2,1 tys.) – wylicza Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM. Podaje przykłady: od lat są formowane i strzyżone żywopłoty wzdłuż ul. Słowackiego od pl. Wilsona do ul. Potockiej, przy al. Jana Pawła i torach tramwajowych na pl. Narutowicza. „Ciekawy żywopłot formowany z porzeczek alpejskich rośnie przy Marymonckiej. Przy ul. Boleść berberys jest formowany w kule i odgradza parking z chodnikiem od ruchliwej Wisłostrady. Żywopłot głogowy wysoki na blisko 3 m rośnie w al. Niepodległości przy Polu Mokotowskim. Przy Marszałkowskiej od pl. Zbawiciela do pl. Unii Lubelskiej żywopłot z irgi błyszczącej”. Rozjeżdżaniu chodników na Grójeckiej zapobiegają z kolei krzewy róż, choć zwykle trzeba je też wygrodzić niskimi płotkami.

Eksperci od zieleni w ZOM wiedzą, że rośliny potrzebują czasu, by nabrać charakteru żywopłotu. Najpierw są przycinane od dołu, by się zagęścić, potem rosną w górę. Iwona Fryczyńska przypomina, że na etapie, gdy „nabierają masy zielonej”, i tak trzeba je zwykle wygrodzić płotkami czy siatką. – Kiedy kierowca wjeżdża przodem – gniecie rośliny, kiedy parkuje tyłem – spaliny z rury wydechowej robią roślinom krzywdę – mówi. W tym roku odnawianie zdewastowanych przez kierowców trawników pochłonie ćwierć miliona złotych. Z kolei ustawienie 13,5 km płotków chroniących zieleń przed rozjeżdżaniem kosztowało 808 tys. zł. Na ich mycie, malowanie oraz naprawę uszkodzeń ZOM wydaje rocznie około 100 tys. zł. Jak widać, nie ma nic za darmo. Kosztuje zarówno utrzymanie zieleni, jak i płotków czy słupków. To już lepiej wyrzucić pieniądze w grunt na coś, co pochłania zanieczyszczenia i daje tlen w mieście duszonym przez smog.”